Dyskusja na zamkniętym forum internetowym dla lekarzy nie zwalnia z obowiązków etycznych w zakresie stosunków zawodowych i koleżeńskich między lekarzami. Lekarz powinien zachować szczególną ostrożność w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza, w szczególności nie powinien publicznie dyskredytować go w jakikolwiek sposób. Osoba naruszająca tę normę – także w dyskusji na zamkniętym forum internetowym lub grupie dyskusyjnej dla lekarzy – naraża się co najmniej na zawodowe postępowanie dyscyplinarne.

Czy dyskusja internetowa między lekarzami rządzi się tymi samymi prawami co każda inna dyskusja na forum internetowym?

Podobnie jak w przypadku innych grup zawodowych, również wśród lekarzy bardzo popularne są różnego rodzaju fora i grupy dyskusyjne. Działają w formie portali internetowych lub za pośrednictwem mediów społecznościowych na zasadzie grup wsparcia. Lekarze wymieniają się doświadczeniami zawodowymi, ewentualnie udzielają sobie porad w osobistych problemach zdrowotnych. Możliwość wymiany poglądów, skonsultowania swoich doświadczeń z lekarzami innych specjalności (przy zachowaniu wymogów tajemnicy lekarskiej) jest jak najbardziej korzystne. Wpisuje się w tradycję lekarskiego konsylium, mającego służyć dobru pacjenta.

Niestety czasami uczestniczący w tych zamkniętych grupach lekarze zapominają, że zasady etyczne wykonywania zawodu lekarza mają zastosowanie także do internetowych dyskusji z kolegami i koleżankami po fachu. Dyskusje niejednokrotnie kończą się dla niektórych osób w przykry sposób. Wielu uczestników, być może ośmielonych pozorną anonimowością internetu, narusza zasady etyki zawodowej. Zapominają, że dyskusja w jakiejkolwiek formie z innym lekarzem jest ograniczona zasadami sformułowanymi w Rozdziale III Zasad Etyki Lekarskiej. Nawet dyskusja na zamkniętym forum, w którym uczestnicy wiedzą, że odnoszą się do kolegów i koleżanek po fachu, pozostaje publiczna (uczestniczą w niej na ogół liczne osoby, w wielu wypadkach nie znające się osobiście). W takich warunkach szczególnego znaczenia nabierają postanowienia art. 52 ust. 1, 2 i 3 KEL, które warto tutaj przypomnieć w pełnym brzmieniu:

“1. Lekarze powinni okazywać sobie wzajemny szacunek. Szczególny szacunek i względy należą się lekarzom seniorom, a zwłaszcza byłym nauczycielom. 2. Lekarz powinien zachować szczególną ostrożność w formułowaniu opinii o działalności zawodowej innego lekarza, w szczególności nie powinien publicznie dyskredytować go w jakikolwiek sposób. 3. Lekarz wszelkie uwagi o dostrzeżonych błędach w postępowaniu innego lekarza powinien przekazać przede wszystkim temu lekarzowi. Jeżeli interwencja okaże się nieskuteczna albo dostrzeżony błąd lub naruszenie zasad etyki powoduje poważną szkodę, konieczne jest poinformowanie organu izby lekarskiej”

Dyskusja internetowa nie jest w żaden sposób wyjęta spod obowiązywania wymienionej regulacji. Niektórzy lekarze informują, że w tego typu grupach spotkali się już z zachowaniami osób pozbawionych należytych hamulców etycznych. Zdarza się, że uczestniczy dyskredytują się nawzajem, nie potrafią zachować umiaru w formułowanej krytyce opinii innych lekarzy. Często pośrednio lub bezpośrednio poddają w wątpliwość kompetencje i kwalifikacje zawodowe koleżanek lub kolegów. Pomijamy w tym miejscu sformułowania niekulturalne, ad personam, złośliwe a nawet obraźliwe. Na dłuższą metę antagonizują, zamiast integrować środowisko.

Co robić w wypadku nieetycznego zachowania, naruszającego obowiązek, o którym mowa w art. 53 ust. 2 KEL?

Należy po pierwsze zwrócić się do takiej osoby bezpośrednio, o ile to możliwe w prywatnej wiadomości z żądaniem wycofania się z nieetycznego komentarza. Ewentualnie powinno dojść do naprawienia szkody poprzez przeproszenie osoby, której kompetencje zostały podważone. Szczególna czujność w tym zakresie powinna być zachowana przez administratora (moderatora) dyskusji.

Po drugie, jeśli takie działanie nie przyniesie skutku, lekarz ma obowiązek poinformować organ właściwej izby lekarskiej. Istnieje możliwość wszczęcia w takim wypadku postępowania dyscyplinarnego. Podkreślmy, że taka reakcja jest działaniem nie tyle w obronie własnego dobrego imienia, co przede wszystkim w trosce o dobro wspólne środowiska lekarskiego oraz o prestiż zawodu lekarza. Środowisko nie powinno dawać przyzwolenia na erozję norm etycznych wyrażonych przez zapisy art 52 KEL. Stanowi on jeden z najważniejszych przepisów tego aktu normatywnego. Budowanie szacunku do zawodu lekarza zaczyna się bowiem od okazywania sobie wzajemnego szacunku przez osoby, które go wykonują. Aktywność w przestrzeni wirtualnej, która ma rosnące znaczenie w wykonywaniu zawodu i kształtowaniu wizerunku lekarza, nie jest tu żadnym wyjątkiem.

Możliwe środki prawne reakcji na skrajnie nieetyczne zachowanie względem innego lekarza

W przypadku rażącego naruszenia dobrego imienia lub innych dóbr osobistych (które wymienia art. 23 kodeksu cywilnego) lekarza, dla pokrzywdzonego dostępne są także drogi ochrony jego praw przewidziane zarówno przez prawo cywilne jak i karne. Art 448 k.c. przewiduje, że na drodze postępowania cywilnego w razie naruszenia dobra osobistego sąd może przyznać temu, czyje dobro osobiste zostało naruszone, odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę. Może także na jego żądanie zasądzić odpowiednią sumę pieniężną na wskazany cel społeczny, niezależnie od innych środków potrzebnych do usunięcia skutków naruszenia.

W niektórych skrajnych wypadkach możliwe jest nawet sięgnięcie po instrumenty prawa karne. Polskie prawo karne typizuje tzw. przestępstwo zniewagi. Zgodnie z art. 216 § 1 k.k.:

Kto znieważa inną osobę w jej obecności albo choćby pod jej nieobecność, lecz publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Warto jednakże nadmienić, że opisywana tutaj sytuacja dyskusji internetowej może kwalifikować się pod szczególny typ tego przestępstwa, opisany w §2 tego samego przepisu:

Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Podkreślmy, że reakcja karna powinna z założenia dotyczyć skrajnych sytuacji, nie zmienia to jednak faktu, że ściganie tego przestępstwa z tzw. oskarżenia prywatnego oznacza, że o wyborze tej drogi decyduje sam pokrzywdzony, bez konieczności udziału ani uzyskania zgody oskarżyciela publicznego (prokurator).